Tak o to zostałam pracowniczką Schronisku dla Zwierząt. Zawsze chciałam
mieć pracę związaną z ciągłym opiekowaniem się zwierzętami. Teraz
wreszcie mam te pracę. Jechałam samochodem po mieście kiedy na ulicę
wyszedł szary kot. Popatrzył na samochód i truchtem uciekł do jakiejś
zatęchłej uliczki. Zaparkowałam auto, wysiadłam, wzięłam siatkę i
ruszyłam za nim. Znalazłam go jak grzebał biedny w śmieciach. Spojrzał
się na mnie i cicho syknął.
- Spokojnie...Nic ci nie zrobię - Mówiłam do niego. Ten tylko usiadł
na śmietniku i patrzył na mnie z ciekawością. Udało mi się go bez
problemów złapać. Wsadziłam go do Auta i zabrałam do Schroniska.
- Witaj Jon.
- Cześć Roxana. A co tam masz?
- Nowego mieszkańca. Znalazłam go na ulicy. Zabiorę go do Klatki.
- Dobra.
Włożyłam kota do wcześniej wyczyszczonej Klatki i zamknęłam Drzwiczki.
- Jakby cię tu nazwać...Może.....
Kociak popatrzył na mnie z zaciekawieniem.
- Lune. To imię do ciebie pasuje.
Usłyszałam radosne "Miau", pogłaskałam Kocurka przez kraty i znowu wsiadłam do samochodu szukać innych zwierzaków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz